Wspólnota

Strona główna

Fraternia w Polsce

Nasza strona
1a_resize.jpg
Advertisement
Advertisement
Rozeznawanie powołania PDF Drukuj Email
Jacques Philippe
przełożyła Maria Rytel
 
 
 
 
 
Jest to pytanie o to, jaki jest Boży plan na moje życie. Jaki jest głęboki sens mojego istnienia. Jaka jest moja prawdziwa tożsamość. Kim jestem –  w głębi. A także do jakiego rodzaju płodności zostałem wezwany. Ewangelia mówi, że Jezus nas wzywa, byśmy przynosili owoc, i by ten owoc trwał. Jaka jest moja płodność? Jakie jest to macierzyństwo, to ojcostwo, do którego zostałem wezwany?
Jest to pytanie o to, jaki jest Boży plan na moje życie. Jaki jest głęboki sens mojego istnienia. Jaka jest moja prawdziwa tożsamość. Kim jestem –  w głębi. A także do jakiego rodzaju płodności zostałem wezwany. Ewangelia mówi, że Jezus nas wzywa, byśmy przynosili owoc, i by ten owoc trwał. Jaka jest moja płodność? Jakie jest to macierzyństwo, to ojcostwo, do którego zostałem wezwany?

Więc są to pytania całkowicie podstawowe, fundamentalne. I rozeznawanie ma pomóc odnaleźć odpowiedzi na te pytania.

O czym myślimy, używając słowa rozeznawanie? Czasem myślimy, że rozeznawanie to rozwiązywanie problemu. Należy wymyślić technikę lub dobry program komputerowy, tam umieszczamy wszystkie dane: wiek, płeć, jaki jest twój ulubiony sport… Wszystkie aspekty osoby. A potem naciskasz guzik i wyskakuje okienko: musisz być księdzem. J Nie trać czasu J

Nie, to nie dzieje się w ten sposób. Możemy powołać się na inny obraz, bardziej dokładny. To obraz owocu, który dojrzewa. Drzewo, które przynosi owoce, dojrzewa w odpowiednim, dobrym czasie. I to właśnie jest rozeznawanie. Jest to wybór, decyzja, oparta na świetle przekonania, pojawiająca się jako owoc, który dojrzewa. To co mówię ma bardzo ważne konsekwencje.

Pierwszą jest to, że czasami nie można rozeznać, nie można zdecydować, nie ma się światła, po prostu dlatego, że nie nadszedł jeszcze czas. Że to jeszcze nie jest pora. Musimy pozwolić Bogu bardziej działać w naszym sercu [zdanie niepewne – przyp. tłum.].

Inna ważna konsekwencja to to, że aby owoc dojrzał, muszą być spełnione pewne warunki. Dobra ziemia, w której zasadzone jest drzewo, dobre nasłonecznienie, jak w Nowej Zelandii [to tam jest głoszone to nauczanie – przyp. tłum. J], deszcz – też jak w Nowej Zelandii J itd. Chcę podkreślić te punkty. Jakie są warunki, które muszą być spełnione, aby rozeznanie mogło dojrzeć. I to jest moja pierwsza refleksja.

Druga refleksja jest taka, że rozeznawanie to nie rozwiązywanie problemu przy użyciu głowy – nawet jeśli oczywiście jest to ważne, by zadawać sobie pytania do refleksji – ale rozeznawać to pozwolić, aby coś się ukazało, wynurzyło. To pozwolić, aby wyszło na światło coś, co już w nas jest. Co jest w nas najgłębiej, co jest w nas najbardziej osobistego.

Czasami nie znamy samych siebie – ponieważ nie mamy kontaktu z głębią naszego serca lub dlatego, że jesteśmy zajęci tysiącem innych rzeczy albo sparaliżowani lękami. A więc rozeznawanie to cała praca, proces – aby pozwolić czemuś, co już w nas jest, co tak naprawdę jest naszą najgłębszą osobowością, wyjść na światło.

I czasem to właśnie jest trudne do zobaczenia.

Teraz chciałbym powiedzieć, jakie są według mnie warunki, które pozwalają na ten proces rozeznawania. Które pozwalają wypłynąć temu, co Bóg dla nas przygotował.

Oczywiście jest to bardzo, bardzo różne, w praktyce, u każdej osoby. Czasem będzie to zwrot, bardzo mocna interwencja Boga w naszym życiu, jak u św. Pawła. Czasem to coś, co wychodzi na światło dużo bardziej łagodnie. Każdy ma swoją drogę.

Ale to jest właśnie to, na co trzeba być uważnym. To pewien styl życia – i chcę to podkreślić. Styl życia, który pozwala światłu przyjść samemu, bez konieczność torturowania mózgu.

Pierwsza rzecz to oczywiście to prawdziwe pragnienie oddania się całkowicie Bogu. Stania się naprawdę dyspozycyjnym dla Niego. Danie Bogu swojego „tak”, które jest oddaniem się Mu do dyspozycji bez zastrzeżeń. Nazywam to pewną czystością intencji. To nie znaczy, że musimy być doskonali. Wszyscy jesteśmy biednymi grzesznikami. I to grzesznicy zostali przez Jezusa wezwani w Ewangelii. Ale pomimo naszych grzechów, naszych upadków, nie czekajcie, aż będziecie doskonali, aby odpowiedzieć na wezwanie Boga – bo nigdy na nie nie odpowiecie. To bardzo ważne, ponieważ czasami używamy tego pretekstu, jakim są nasze słabości, nasza nędza, aby nie odpowiedzieć Bogu. A to szkoda.

Bóg przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Powołania rodzą się wszędzie. Ale pomimo naszej biedy, naszej słabości, naszych grzechów, musimy zdecydować, by otworzyć nasze serce na Boga. Zdecydować, że chcemy należeć do Niego. To jest pierwszy punkt.

Drugi punkt, który też jest bardzo ważny, to mieć bezgraniczne zaufanie do Boga. Takie zaufanie małego dziecka. Nigdy nie wątpić w Bożą miłość i Jego dobroć. Dużo mówiłem o św. Teresie [małej, jak sądzę – przyp. tłum. J]. Ponieważ główną przeszkodą w rozeznaniu powołania są nasze lęki, nasz strach. Najczęściej tym, co zniekształca rozeznanie, jest lęk. A przeciwnie – ufność pozwala światłu powoli przychodzić.

Możemy bać się  wielu rzeczy. I to jest ważne, aby wykrywać nasze lęki i je identyfikować, aby nie pozostać przez nie uwięzionym. To normalne, że się boimy. Ale nie należy pozwolić, aby nasze wybory były uwarunkowane naszymi lękami. Każdy wybór, który jest dokonany pod wpływem lęku, jest złym wyborem. Każdy dobry wybór jest wyborem dokonanym w ufności.

Czasami boimy się  samych siebie. Swojej wrażliwości, swoich błędów, niedoskonałości. Nie lękajcie się. Jan Paweł II często to mówił i trzeba nam nadal słuchać tych słów. A więc: miejcie ufność.

Drugim punktem jest wierność modlitwie. Przede wszystkim modlitwie osobistej. Ponieważ to w modlitwie osobistej, w intymnym dialogu z Bogiem, powołanie może się potwierdzić, narodzić i wzrosnąć. To w tej więzi miłości i zaufania z Bogiem rodzi się powołanie.

Inny punkt, który też jest ważny, to dużo konfrontować się ze Słowem Bożym. Często czytać Ewangelię i Pisma. Bo bardzo często właśnie we fragmencie Ewangelii odnajdujemy odpowiedź. Nie zawsze, ale bardzo często. Jest bardzo dużo światła i zachęty w Piśmie Świętym. Myślę, że ktoś, kto zadaje sobie pytania o swoje powołanie, powinien regularnie czytać Ewangelię. Nie szukać natychmiastowej odpowiedzi, ale zaprzyjaźnić się z Pismem Świętym. I pewnego dnia Pismo potwierdzi i poprowadzi po drodze.

Inna ważna postawa to cierpliwość. Jednocześnie trzeba mieć wielkie pragnienie, aby Bóg nam odpowiedział i nie chcieć tracić czasu, ale też być cierpliwym. Przyjąć, zaakceptować to, że niektóre rzeczy nie dzieją się szybko. Gdy jeszcze nie nadszedł czas, jak powiedziałem. Zaakceptować, że idzie się przez góry i doliny, akceptować, że są kryzysy i wątpliwości, bo to wszystko jest normalne. Bo jest to praca wewnętrzna. Jest ona głęboka i porusza nas i czasem są chwile, które nie są przyjemne. To wszystko jest normalne. Lecz jeśli zaufamy i porzucimy siebie, jeśli nasze serce jest otwarte, powoli przyjdzie pokój i pewność, spokojne przekonanie.

Inny warunek, ważny, by owoc rozeznawania dojrzał, to mieć kogoś, kto nam towarzyszy. By od czasu do czasu porozmawiać o tym, czym żyjemy, z kimś, kto nas wysłucha. Ponieważ zawsze potrzebujemy pośrednictwa drugiego człowieka. Nawet jeśli mamy pewność, musi ona być przez kogoś potwierdzona. A gdy przeciwnie mamy wątpliwości, niepewności, bardzo często właśnie poprzez mówienie to wszystko się uspokaja. Dlatego towarzyszenie jest bardzo ważne.

Wreszcie inną  rzeczą ważną jest, powiedziałbym, zdanie sobie sprawy z tego, że brakuje nam wolności. Ponieważ powołanie jest aktem wolnym. Jest odpowiedzią na Boże wezwanie daną w wolności. Nie jesteśmy niewolnikami. I Bóg szanuje naszą wolność. I zwraca się do naszej wolności. I im bardziej nasza wolność jest autentyczna, tym bardziej możemy naprawdę otwarcie odpowiedzieć na wezwanie Boga.

Jakie mogą być  różne rodzaje tego braku wolności w nas? Jest ich wiele. Nie możemy się tak wyzwolić od razu. To także wymaga czasu. Ale bądźcie uważni na te braki wolności. I starajcie się wzrastać.

Przykładem braku wolności jest zbytnie przywiązanie do swojego planu. Dobrze jest mieć  plany, projekty, ale nie – zbytnio się ich uczepić.

Czasami brak wolności może wynikać też z fałszywego obrazu Boga. Gdy mamy wrażenie, że Bóg coś nam narzuca i jeśli nie wykonamy tego, czego On chce od nas, to będzie katastrofa. Widzimy Boga jako srogiego [?] sędziego, zamiast jako ojca. To także jest brak wolności.

Brak wolności to czasem złe wyobrażenie o tym, czym jest to czy inne powołanie. Złe pojęcie o kapłaństwie czy małżeństwie.

Brak wolności może być czasem niezdolnością decydowania. Jest to problem wielu młodych ludzi dzisiaj. Mają oni wrażenie, że dokonując wyboru, ogranicza się swoją wolność. A przecież to oczywiste, że jeśli wybieram, że poślubię pewną dziewczynę, muszę zrezygnować z wszystkich innych. No i to ogranicza moją wolność… J I czasami trzeba to w sobie wykryć, ten lęk przed decydowaniem. Ten lęk przed dokonywaniem wyborów. Bo wolność to dokonywanie wyborów. Tylko dokonując wyborów stajemy się mężczyzną/kobietą.

Brak wolności może też być zbytnią zależnością od innych. Gdy zbyt łatwo ulega się wpływom, jest się zależnym od opinii innych osób; lęk przed byciem sobą, to się zdarza. I ważne jest, by wzrastać do swojego powołania.

To są punkty, które oczywiście nie dadzą nam natychmiastowej odpowiedzi, ale której stwarzają pewien klimat, w którym powołanie może rosnąć i dojrzewać. I potem trzeba być uważnym na Boga. Nasz Bóg jest Bogiem, który mówi do naszych serc, czasem bardzo łagodnie, czasem mocniej. Mówi przez zdarzenia, mówi przez Ducha Świętego, który dotyka naszych serc. I jeśli jesteśmy w tej dyspozycji, którą opisałem, wierzę, że wcześniej czy później Bóg do nas przemówi. I pokaże tę piękną drogę, którą dla nas przygotował. To nigdy nie jest coś, w czym zostaniemy zamknięci. Znakiem, że naprawdę dobrze rozpoznaliśmy powołanie, jest to, że im bardziej na nie odpowiadamy, tym bardziej jesteśmy wolni. To nie jest coś [co nas zniewala – nie mogę zrozumieć słowa…], lecz, przeciwnie, czyni nas wolnymi. I to też jest weryfikacja.

I ostatnia rada: to powierzyć się Maryi. Maryja w pełni przyjęła wolę  Bożą w swoim życiu. Jednocześnie w pełnej wolności, i w całkowitym darze z samej siebie. Powierzmy się Najświętszej Maryi Pannie. Myślę, że może nam Ona bardzo pomóc na tej drodze.
 
« poprzedni artykuł