| Na Święta: Bóg się rodzi |
|
|
|
|
Robert Fijałkowski
Uwielbiam patrzeć na Biblijne wydarzenia w kluczu ludzkich reakcji na
konkretne wydarzenia. Kiedy czytam Słowa Pisma Świętego często pytam
się co Postaci w nim występujące czuły, co myślały. Daje to czasem
zaskakujące wnioski i pytania. Pragnę się podzielić refleksją, która
jest jak by owocem przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Najpierw Zachariasz (Łk 1, 5-25) postać dla mnie zaskakująca. Oto
kapłan, całe życie studiujący Torę, żyjący nieustannie w obecności
Pana, ma okazję wejść do Przybytku Boga. Czeka na tą chwilę od wielu
lat. To wielkie wyróżnienie i łaska. Z taką świadomością wchodzi do
Świątyni i ... Bóg przekracza Jego oczekiwania.
On już stary, jak sam
się określa, jest tu by nie jako podsumować swoje życie z Panem i dla
Pana. Tymczasem słyszy głos Anioła, że to co najważniejsze w jego życiu
jest jeszcze przed nim. Bóg daje mu dar i to dar przekraczający jego
pragnienia. Zachariasz tymczasem widzi w swoim sercu granice. Czeka na
Boga po swojemu, czeka na łaskę po ludzku rozumianą, a po ludzku, to
najczęściej znaczy nie rozumianą. Zachariasz jest dla mnie człowiekiem
nie tylko z krwi i kości, jest duchowy i właśnie dla tego Pan wychodzi
mu na spotkanie. Spotyka go jeszcze jedna łaska - milczenie. Jak by
zaproszenie do ciszy serca, w której wejść można w głębię oczekiwań i
otworzyć się na Obecność, która zawsze będzie większa niż nasze
wyobrażenia i oczekiwania.
Z takim myślami staję w Betlejem Judzkim w Domu Chleba. Oczekuję Mesjasza, a widzę małe Dziecię. Oczekuję królestwa mocy, a widzę ubóstwo. Widzę Mesjasza i już wszystko miało być jasne, a tymczasem Święta Rodzina zaprasza do wspólnego przeżywania tajemnicy.... Czego oczekuję od Jezusa, ja konkretnie żyjący, konkretnie kochający, konkretnie uwikłany w emocje, uczucia, pragnienia... w ograniczenia serca. Bóg się rodzi. Na jednych z rekolekcji charyzmatyczny kapłan wyszedł do ludzi z takim słowami: "Kochani spotkałem dzisiaj samotną Kobietę, jest w stanie błogosławionym i nie ma domu. Nie ma gdzie się podziać. Czy ktoś zechciał by przyjąć ją do siebie, zaopiekować się do czasu rozwiązania. Może ktoś z was znajdzie choć niewielkie miejsce. Ona czeka tu w zakrystii". W kościele cisza. W końcu ktoś wstaje z ławki, podchodzi, nieśmiało podnosząc rękę. Kapłan się uśmiecha, każe kobiecie poczekać w prezbiterium, a sam idzie do zakrystii skąd przynosi figurę Niepokalanej. Wręcza ją kobiecie i z uśmiechem prosi o opieką nad Nią... Łzy jeszcze dziś cisną się do oczu na wspomnienie o tym wydarzeniu, które znam z opowiadań mamy. Życzę sobie i nam wszystkim postawy Zachariasza. Autentycznej wiary w ludzkiej kondycji. Wiary stawiającej pytania, ośmielającej się mieć oczekiwania i pragnienia. Daj mi Panie łaskę ciszy bym zrozumiał, czym są dary, które dajesz i łaskę ich przyjęcia. Daj nam Jezu pokorę tak potrzebną by Cię przyjąć takim jaki jesteś, większy niż nasze oczekiwania. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






